Chamonix to urocze miasteczko położone u stóp najwyższego szczytu Europy - Mont Blanc (4808 m n.p.m.). Od dziesięcioleci „biała góra" przyciąga rzesze turystów. Tego roku, pod koniec czerwca, również studenci geologii Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego rozbili tu swoje namioty. I nic dziwnego; w końcu każdy chciałby postawić choć raz stopę na najwyższym wierzchołku Europy lub zwyczajnie tylko na niego popatrzeć. Ale nie taki był cel tej wyprawy.  Dla geologa góry są przede wszystkim miejscem, gdzie Ziemia odsłania swoje tajemnice. Jak nigdzie można tu spotkać sytuacje, które pozwalają zrozumieć skalę, charakter i przebieg wielu procesów kształtujących Ziemię. Penetracja takich miejsc to nieodzowny element solidnego przygotowania geologicznego. Od lat jest to zasada realizowana przez najbardziej renomowane uniwersyteckie ośrodki kształcenia geologicznego. Bez takich doświadczeń trudno sobie wyobrazić pełnowartościowego geologa. Góry, zwłaszcza takie jak Alpy, to  dla geologa-nauczyciela unikatowo wyposażone laboratorium i jedyna w swoim rodzaju sala wykładowa. Ponadto uczestnictwo w tego rodzaju zajęciach jest dla wielu młodych ludzi bardzo ważnym  pozytywnym przeżyciem, a jego echo może odezwać się nawet po wielu latach. Niejednokrotnie daje się też słyszeć wypowiedzi,  wskazujące na duży wpływ ćwiczeń terenowych na dokonany wybór specjalizacji czy też decyzję o trwaniu na obranym kierunku studiów.
Dwutygodniowa penetracja francuskich Alp dała dziesięcioosobowej grupie studentów  specjalizacji geochemiczno-mineralogicznej Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego rzadką okazję poznania budowy geologicznej górotworu alpejskiego oraz tworzących go skał i minerałów. Geotrawers przez okolice Chamonix (Masyw Mont Blanc) i Grenoble (Masyw Beldonne, Masyw Vercore, Masyw Chartreuse) jest jednym z podstawowych wariantów klasycznego terenowego szkolenia geologicznego realizowanego standardowo w francuskich uniwersytetach. Dla większości uczestników była to także pierwsza okazja zetknięcia się z prawdziwie wysokimi górami, z wysokogórską rzeźbą (3000-4000 m npm), ze ścianami sięgającymi 2000 m wysokości, z górskimi lodowcami i lodem lodowcowym (lodowce Mer de Glace, des Bossons, Le Tour), ze skutkami ich działalności i produktami postępującej nieustannie deglacjacji, wreszcie z alpejską przyrodą i kulturą. Trud włożony w mozolne zdobywanie wysokości był sowicie wynagradzany jakością i wielkością alpejskich odsłonięć, niepowtarzalnym pięknem krajobrazu i zapierającymi dech widokami. Wywoływało to szczery podziw wszystkich uczestników wyprawy i skłaniało do refleksji i zadumy. A pogoda w tym roku była nader łaskawa dla miłośników gór i bardzo sprzyjała tego rodzaju zajęciom. Utrzymujące się przez wiele dni  pełne nasłonecznienie i rzadko spotykana w tak wysokich górach przejrzystość powietrza znakomicie ułatwiały poruszanie się w terenie i prowadzenie obserwacji. Błękitne, bezchmurne niebo wspaniale kontrastowało z bielą ośnieżonych szczytów, zielenią górskich lasów, szarością skalnych ścian i wielobarwnymi akcentami ludzkich siedlisk ulokowanych na stokach i dnie górskich dolin. Czasami dokuczała tylko temperatura, która w ciągu dnia jeszcze na 1000 m npm przekraczała przeważnie 35 oC; trzeba było czekać późnej nocy, by słupek rtęci opadł poniżej +20 oC. W ciągu dnia ochłody można było zażyć w wyższych partiach gór. Działo się to podczas wielogodzinnych marszrut do różnych ciekawych zakątków, kiedy to temperatura obniżała się wraz z pokonywaną wysokością. W tym czasie w Masywie Mont Blanc izoterma 0 oC oscylowała w przedziale  3800 4200 m npm.
Warto wyrazić nadzieję, że wysiłek włożony w organizację tych zajęć wynagrodzony zostanie nieprzemijającym wspomnieniem ich uczestników, popartym licznie wykonanymi zdjęciami.